Stresujcie swoje koty!

Kiedy widzimy na kocie guza wielkości pomarańczy (albo dwóch) lub badamy wychudzone ciałko, które słania się z powodu anemii i żółtaczki, bo wymiotowało od miesiąca, z tyłu głowy zawsze mamy pytanie – dlaczego nie przyszliście wcześniej? Wtedy kiedy jeszcze dałoby się coś zrobić? To znaczy, teraz też spróbujemy, a przynajmniej zaproponujemy podjęcie próby leczenia, ale nie ulega wątpliwości, że teraz będzie trzeba zrobić dużo więcej, będzie dłużej, ciężej i drożej.

Dlaczego przychodzicie dopiero teraz? Nie zadajemy tego pytania, bo to nie ma sensu. Najwyraźniej istniał milion powodów. Zresztą, zazwyczaj właściciele (tym razem nie opiekunowie) sami wiedzą, że zawalili sprawę i próbują się tłumaczyć. Najczęściej mówią dwie rzeczy:

Jedna: „Przyszliśmy, bo już dłużej nie możemy patrzeć jak się męczy.”

Zazwyczaj drugie zdanie brzmi: „Bo już nic się nie da zrobić?”, a w domyśle (często wypowiadanym na głos) „To już chyba lepiej go uśpić?”.

Chwała im za dobre serce! Nie mogą już patrzeć jak się męczy, męczy i nie chce umrzeć. Najczęściej rzeczywiście zapada decyzja o eutanazji – bo to jedyny sposób, żeby przerwać ból.

Druga: „Bo my go nie chcieliśmy stresować wizytami. Ale da się go wyleczyć?”

I tutaj mamy problem. W jakimś stopniu wierzymy w dobre intencje opiekunów. Koty potrafią się stresować wizytami u lekarza i często dają się wszystkim we znaki – gryzą, drapią, syczą, uciekają i ogólnie prezentują ciemną stronę swojej natury. Sama decyzja o wyprawie do gabinetu nie przebiega lekko – trzeba wyjąć transporter, zlokalizować kota, założyć rękawice, żeby wepchnąć syczącego, zjeżonego kota do kontenerka, no i przeżyć samą drogę do lecznicy. W jej trakcie kot wyje bezustannie, sika pod siebie, robi kupę, wymiotuje, kręci się wewnątrz transportera tworząc wściekły, przerażony, zaśliniony i śmierdzący kłębek nerwów, w którym nikt nie może rozpoznać kochanego mruczka. Takie wizyty rzeczywiście dają się we znaki WSZYSTKIM i rozumiemy, że następnym razem robicie co w Waszej mocy, żeby tego uniknąć.

Niestety z czasem odbywa się to kosztem kociego zdrowia. Kiedy kot jest coraz starszy, odzywają się choroby (cukrzyca, niewydolność nerek, nadczynność tarczycy, IBD, zapalenie wątroby, zwyrodnienia stawów, choroby zębów, nowotwory). Nikt nie wymyślił lepszego sposobu leczenia chorób przewlekłych niż wczesna diagnostyka. A żeby wcześnie wykryć chorobę, trzeba badać wszystkich w grupie ryzyka. Poza tym nam jako lekarzom łatwiej jest zauważyć, że dzieje się coś niepokojącego.

Łatwiej jest wyciąć guzek wielkości 5 milimetrów niż taki, który rozrósł się do wielkości pomarańczy. “Bo myśmy obserwowali, bo nie chcieliśmy go stresować wizytą. ale da się go wyleczyć?” Naprawdę wszystkim byłoby łatwiej, gdybyście przyszli wcześniej.
Wam – bo mniejsza operacja to mniejsze koszty.
Nam – bo łatwiej się operuje i większe szanse na powodzenie takiej operacji.
Waszemu kotu – bo mniejszy guzek to mniejsze cięcie. Mniejsze cięcie to mniejszy ból. A przede wszystkim mniejszy guz to mniejszy ból.

Nowotwory bolą. Zepsute zęby bolą. Zwyrodniałe stawy bolą. Ból to stres. Przewlekły. Kiedy Was coś boli macie wybór – możecie nic z tym nie robić. Możecie łykać leki przeciwbólowe – dostępne w aptekach, w sklepach, nawet na stacjach benzynowych. Ból jest niekomfortowy. Możecie też iść do lekarza.

Jaki wybór ma Wasz kot? Może go tak boleć, że może już tylko się położyć i zacząć umierać. Albo będzie żył dalej i sobie radził. On nie wie, że może iść do dentysty usunąć chory ząb. Albo do chirurga przeciąć ropień. Czy do internisty, bo ma nadczynność tarczycy, nadciśnienie i ciągle boli go głowa.

Chodzenie z kotem do lekarza oszczędza mu stresu i niepotrzebnego bólu. Proponujemy badania i zabiegi po to, żeby pomóc. Więc raz do roku w dogodnym dla siebie terminie zestresujcie do cholery swojego kota i weźcie go do lekarza!

Add comment...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s